Moi klienci osiągają swoje cele – warunek dobre planowanie i zaangażowanie:) I powiem Ci jedno – nie ma jednego słusznego sposobu na formułowanie celów. Ważne, żeby w ogóle wiedzieć, do czego się dąży.
W pracy 1:1 z właścicielami firm, managerami, handlowcami czy działami HR często zauważam coś niepokojącego strach przed nazywaniem celów oraz miernikami. Bo cel to obietnica, a z obietnic… trzeba się rozliczyć, nawet jeśli tylko przed samym sobą. No i świadomość, że cel sam się nie zrealizuje – dlatego rozbieramy go zawsze na konsultacjach na czynniki pierwsze. Strach ma wielkie oczy – jeśli wiesz jak zrealizować cel, droga nie zawsze jest łatwa, ale jest klarowna.
Dlaczego nie osiągamy celów?
Zacznę przewrotnie. Dlaczego nie osiągamy celów?
-bo nie są jasno nazwane,
-bo są zbyt ogólne,
-bo są zbyt ambitne – lub odwrotnie – zbyt zachowawcze,
-bo nie ma konkretnego planu dojścia.
-bo ktoś w nas (np. perfekcjonista) mówi: „jeśli nie osiągniesz 100%, to porażka”.
Czasem też – co bardzo ciekawe – boimy się sukcesu. W pracy z managerami spotykam osoby, które mają wszystkie kompetencje, zasoby, a mimo to sabotują własny postęp. Wiedzą, że osiągnięcie celu to nowe oczekiwania – swoje lub przełożonych. To czasem strach przed byciem „na świeczniku”, pod jeszcze większą presją. To samo dotyczy właścicieli firm – to z nimi realizuję aktualnie 80% moich konsultacji. Dlatego nie tylko planujemy i realizujemy, ale też pracujemy nad mentalem.
SMART, OKR-y, WOOP i inne strategie – czyli jak formułować cele?
SMART

Czyli cele, które są:
- S – specific (konkretne)
- M – measurable (mierzalne)
- A – achievable (osiągalne)
- R – relevant (istotne)
- T – time-bound (określone w czasie)
Przykład: „Zwiększę liczbę klientów o 15% w ciągu najbliższych 3 miesięcy.”
Bardzo znana metoda, która osobiście bardzo lubię. Minusem jest to (i powodem dla którego jest dziś rzadziej używana), że często była stosowana w mocno hierarchicznym środowisku. Cele były wyznaczane odgórnie, często życzeniowo przez co z czasem nie traktowano ich poważnie, szczególnie jeśli do ich wyznaczenia nie stosowano konsultacji zespołowych.
Osobiście przez lata w korpo pracowałam na SMAR-cie, żyłam, realizowałam i miałam wyniki. Jak się niżej przyjrzycie KR z OKR-ów składa się z takich SMART-ów, ale zupełnie poszerza perspektywę. W prostych, krótkich i przewidywalnych celach moim zdaniem nieźle się sprawdza.
Co ciekawe obie metodyki OKR i SMART powstały w podobnym czasie. Po prostu jedna z nich trafiła do szuflady (OKR) a SMART przez lata był niesamowicie znany i skuteczny. Gdy zauważono, że jego skuteczność się zmniejszyła, zamiast wymyślać koło od nowa, sięgnięto po OKR i taaadaaam. -działa:)
OKR (Objectives and Key Results)
Świetna metodologia, na której często pracuję z moimi klientami. System popularny m.in. w Google, u mnie świetnie sprawdza się w pracy zarówno z małymi i średnimi firmami, jak i w wyznaczaniu celów prywatnych.
- Objective – Co chcę osiągnąć? (ambitny, jakościowy cel)
- Key Results – Jak zmierzę postęp? Po czym poznam, że to zostało osiągnięte(konkretne wskaźniki)

Przykład: Cel: Zbudować silną markę osobistą na LinkedIn.
KR1: Zwiększę liczbę obserwujących o 1000 osób.
KR2: Pozyskam 5 zapytań ofertowych miesięcznie z LinkedIn.
KR3:Zdobyłam 5 opinii na LinkedIn
Ty możesz mieć inne – dlatego pytanie, po czym poznasz, jest tak istotne:)
Potem to rozbijamy jeszcze zwykle na zadania. W każdym razie jeśli nie wiesz co chcesz osiągnąć – będzie Ci ciężko to zdobyć. Moi klienci czasem zakochują się w OKR-ach, i uczą się tego samodzielnie, a potem widząc jak świetnie działa przenoszą na całą firmę.
Zdarza się też tak, że rozpisujemy OKR-y, ja ich pilnuję, klient trochę się zapętla, a po pół roku mówi – nie wiem jak to zrobiliśmy, co tydzień niby tylko rozmawialiśmy i działaliśmy ale zrobiliśmy (prawdziwy tekst mojego klienta:) Cudów nie ma samo się nie zrobiło i po prostu jasno wyznaczyliśmy kierunek. Zadania mogą się zmieniać, cel nie.
O tym mogłabym dużo opowiadać, w każdym razie bardzo polecam.
WOOP – technika oparta na psychologii motywacji

- W – Wish (czego pragniesz?)
- O – Outcome (co to Ci da?)
- O – Obstacle (co może przeszkodzić?)
- P – Plan (co zrobisz, gdy to się wydarzy?)
Świetna technika do pracy indywidualnej, także z osobami, które mają skłonności do autosabotażu lub odkładania działań. Ja mam dość wysoko w zdolnościach szacowanie i przewidywanie ryzyk, ale ważne by cele po prostu nie przykryły realiów.
Przykład:
W-Chcę zarabiać 10 000.
O-Da mi to niezależność finansową, więcej pieniędzy na pasję, np. zwiedzanie.
O-Przeszkodzić może aktualna sytuacja zawodowa (etat) lub rodzinna (konieczność opieki dziećmi/ rodzicami, a więc mniej czasu, albo potrzeba stabilizacji).
P-Plan – mogę znaleźć dodatkową pracę/ podnieść kwalifikacje by zarabiać więcej (jakie?/ skąd wiem, że dane kwalifikacje są poszukiwane na rynku? Itp.
Ciekawa metoda.
Realizm i zwinność w wyznaczaniu celów
Nie mam nic przeciwko ambitnym celom – wręcz przeciwnie. Ale muszą być realne w danym kontekście.
Przykład: Jeśli chcesz zarabiać 20 000 zł miesięcznie, to:
- Inaczej będzie wyglądała droga, gdy dziś zarabiasz 3 000 zł,
- Inaczej – przy 5 000 zł,
- A jeszcze inaczej – przy 10 000 zł czy 15 000 zł.
Czy to możliwe? Oczywiście. Ale różne będą zasoby, czas, ryzyka i… cena, jaką trzeba będzie za to zapłacić. „Nie wszystko co się opłaca warto i nie wszystko co warto się opłaca.” Świadomość tego pozwala lepiej zarządzać energią i stresem.
Szczerze mówiąc najczęściej największymi sabotażystami:
-jesteśmy my sami
-nasze środowisko
-brak planu, czyli sama życzeniowość.
Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia – podobnie jest z celami.
Szczerze mówiąc są osoby, które odnoszą sukces i deklarują, że nie mają wyznaczonych celów. Z mojego doświadczenia i tak planują zwykle swoją drogę i konsekwentnie działają na rzecz jej realizacji.
Jak dla mnie nie ważne jest czy spiszesz swój cel na kartce (mam klientkę, która lubiła robić takie rzeczy analogowo i dosłownie miała przyklejone na szafie żółte karteczki), czy masz rozpisaną tabelkę w Excelu lub innym narzędziu. Masz wiedzieć czego oczekujesz, wtedy też podświadomie będziesz dążył do realizacji, chociażby zastanawiając się nad tym, czy dana czynność przybliża mnie do realizacji tego.
Wyznaczanie celów działa u każdego – case study u moich córek
Pozwól, że na koniec opowiem coś z domowego podwórka. Moje córki ostatnio zapragnęły osobnych pokoi. Aktualnie mają dwa: jeden do zabawy, drugi do spania. Mój mąż powiedział im: „Jeśli przez 2 tygodnie pokłócicie się tylko raz (tak trzeba jednak patrzeć realnie) – zrobimy osobne pokoje.”
Szczerze? Myślałam, że 3 godziny i po sprawie. Moje dziewczyny są wspaniałe – ale też bardzo wyraziste, silne charaktery, podobny wiek… konflikt murowany.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy przy napięciach między nimi słyszałam:
„Ej,ciii pamiętaj o pokoju?” „Mamo, to powód do kłótni, a nie kłótnia!”
Efekt? Wytrzymały tydzień. Są w drodze do celu – i co ważne, nauczyły się refleksji, hamowania impulsów, dialogu. A ja – po raz kolejny – przypomniałam sobie, że nauka i wypracowywane narzędzia tylko potwierdzają to co naturalnie działa w przyrodzie:). Nawet dzieci potrafią się mobilizować, jeśli wiedzą PO CO coś robią.
Jak się zmotywować do osiągania celów?
- Zdefiniuj dlaczego ten cel jest dla Ciebie ważny – może Ci się to wydawać banalne, ale przy realizacji celu zawsze będą kryzysy i zwątpienia. Jeśli znasz swoje „dlaczego” i wiesz, że warto, możesz osiągnąć wszystko.
- Rozbij duże cele na małe okresy, a te na tygodniowe działania. Jeśli wiesz co robić krok po kroku idziesz do przodu – tak jak moi klienci.
- Daj sobie realne terminy, ale nie katuj się presją. Zwykle moi klienci pierwsze terminy ustalają sobie wręcz żyłujące. Prawda jest taka, że byłyby one możliwe do realizacji, tylko gdyby odsunęli wszystko inne na bok. A przecież życie toczy się dalej i praca czy nawet własna firma jej jej ważnym elementem a nie całością. Dlatego je weryfikujemy. Dla jasności, nie spowalniam, bo mam wysoko osiąganie, więc lubię wysokie tempo pracy – ale trzeba mierzyć siły na zamiary:)
- Zaplanuj nagrody – również małe! Ucz się świętować i dawać sobie nagrody, a przede wszystkim doceniać co robisz, bo robisz wiele.
- Pracuj z kimś, kto pomoże Ci utrzymać kurs – mentor, partner, zespół, grupa wsparcia, sąsiad, ktokolwiek:). To kim się otaczamy jest naprawdę ważne i naprawdę im dłużej jestem w biznesie, tym bardziej to widzę. Otaczaj się ludźmi, którzy dobrze Ci życzą, motywują Cię i rozwijają, a nie ciągną w dół.
Nie każdy cel musi być zapisany w aplikacji czy w kalendarzu. Niektórzy z moich klientów nadal używają kartek, notatników, karteczek samoprzylepnych i choć ja i tak mam to z nimi w Excelu (zarówno chcę żeby widzieli jaką drogę przechodzą, trzymać się kursu, jak i po prostu przy tylu klientach, łatwiej mi nad tym panować)– i to działa. Inni – potrzebują systemu, konkretnego frameworku i co tydzień analizują postęp. Celu nie osiąga się w 1 dzień, więc mierzenie postępu jest ważne.

Nie ważne jak – ważne, że wiesz, dokąd zmierzasz.
Chcesz pogadać o celach Twoich, Twojego zespołu lub firmy? Z przyjemnością. Czasem wystarczy jedna rozmowa, by zrobić pierwszy krok i zacząć. Często też moi klienci powtarzają mi, że ja bardziej wierzę w realizację ich celów niż oni sami. To prawda, ja po prostu, wiem z kim mam do czynienia i wiem, że warto-dlatego dopinguję, kibicuję (także po zakończonych procesach) i pomagam w realizacji ale też jestem do bólu szczera – więc jeśli coś musisz docisnąć. Dlatego jeśli będziesz potrzebować mojego wsparcia – serdecznie zapraszam🙂

🔴Jakiś czas temu postanowiłam, że zrobię dobry kurs z LinkedIna🙂 Dlaczego? Bo to tylko kawałek moich aktywności zawodowych dzisiaj – w zasadzie marginalna. Tak, prowadzę warsztaty i konsultacje z tego zakresu, ale jakieś 80% mojego czasu to sesje doradcze z właścicielami firm, managerami i handlowcami, nad ich biznesami, efektywnością – a więc zdecydowanie szersze tematy. Do tego mam jeszcze warsztaty:) Więc jak widzisz LI to wycinek mojego świata, ale takiego, który bardzo lubię. Myślę nawet, że nie byłabym tu, gdzie jestem dzisiaj – bez tej platformy.Mówię Ci o tym, bo serio cenię jakość i wiem, że jak zdradzę w tym kursie swoje tajniki i doświadczenie, to mój własny biznes nie padnie:) Nie będzie on więc lead magnetem, a czymś co daje konkretną, namacalną wartość.
🔴 Dlatego jeśli chcesz mi pomóc, aby kurs, który stworzę być mega dobry – to weź udział w krótkiej anonimowej ankiecie:)Mam ich już ponad 80, ale wiesz -jak ja coś robię, to na maksa:) Więc po prostu mi w tym pomożesz:)Znajdziesz ją tutaj:https://lnkd.in/d9342z_x

Odnośnie celów i realizacji ze wsparciem:) 🔴 Czy pamiętasz zapach nowego zeszytu, gumki na nowy rok szkolny? A może nawet nadal Cię to cieszy kiedy dokupujesz rzeczy biurowe dla siebie (ja przyznaję, że mam z tego fun:) Ten moment, gdy pierwszy raz otwierasz pachnący świeżością piórnik, nowiutką gumkę, przewracasz czyste kartki?
🔴 A może – zaczynałeś rok szkolny z rzeczami po rodzeństwie, farbami z zeszłego roku i spranym strojem na WF? Może nigdy o tym nie mówiłeś, bo nie było po co, albo nadal trochę głupio… ale doskonale wiesz, o czym mówię – i nie nie musisz się tu z tego spowiadać jeśli nie chcesz.
🔴 Dziś dla wielu dzieci to nadal codzienność – tylko świat na Instagramie pokazuje inną bajkę, bo to przecież wycinek. Prawda jest taka, że są dzieci kochane, chciane – którym dajemy wszystko, co najlepsze. Ale są dzieci które są z niepełnosprawnościami, z rodzin alkoholowych, bite, trzymane w piwnicy, oddawane ze względu na swoją niepełnosprawność i odpychane ze społeczeństwa ze względu na biedę i niepełnosprawność. I tu nie chodzi o to, żeby zmiękczyć Twoje serduszko – ostatnio wracałam do historii tych dzieci i to, że jako Ambasadorowie tej akcji nie publikujemy ich w całości – robimy głównie ze względu na nie, żeby zachować ich anonimowość. Skoro mi się na głowie włos jeży to i Ty nie przeszedłbyś wobec tych historii obojętnie – wierz mi.
🔴 1 września coraz bliżej. W SOW w Poznaniu jest 70. takich dzieci, których tak jak rok temu chcemy wyprawić godnie do szkoły. Możesz więc: – dorzucić swoich parę groszy, – udostępnić ten post albo zbiórkę (link do zbiórki w komentarzu), – zareagować, skomentować (polajkowac – co wzmocni zasięgi, żeby zbiórka niosła się dalej), – albo może pracujesz w firmie, która chce pomóc – dać zeszyty, chemię, czy inne rzeczy potrzebne do tak dużego domu? To sprawdzony dom, więc zapraszam do wsparcia – tak jak możesz, bo to, że możesz wiemy obydwoje:) Bo czasem jedna wyprawka to dla dziecka cały świat. Dołącz proszę. Link do zbiórki:https://zrzutka.pl/8v6rx5


Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi artykułami i materiałami wideo – zapisz się na mój newsletter na mojej stronie https://www.monikaskrodzka.pl/ . Zawsze jeśli nie spełni Twoich oczekiwań, możesz się wypisać:)
Zapraszam też na indywidualne konsultacje i warsztaty🙂
