Wszystko da się zmonetyzować – to jedno z tych haseł, które świetnie brzmią na konferencjach, w podcastach i social mediach:
-„Na wszystkim można zarobić.”
-„Każdą pasję da się zamienić w biznes.”
-„Wystarczy chcieć.”
Brzmi inspirująco, trochę w stylu „każda potwora znajdzie swojego amatora”, problem w tym, że rzeczywistość biznesowa jest dużo mniej romantyczna.
Z perspektywy osoby, która od lat pracuje z właścicielami firm, managerami i specjalistami, mogę powiedzieć wprost nie wszystko warto monetyzować, nie wszystko da się sprzedać i nie każdy dobry pomysł jest dobrym biznesem. A mam ten zaszczyt, że pomogłam rozwinąć dziesiątki biznesów i wcielić w życie setki pomysłów (w tym zarówno zakładać firmy, jak i rozwijać i wychodzić z długów, tym, którzy je mają).
Na końcu nie liczy się to, czy pomysł jest „fajny”. Liczy się to, czy ktoś realnie chce za niego zapłacić. Tym bardziej, że większość ludzi boi się sprzedaży, a ta jest jasnym parametrem – łatwości i rentowności prowadzenia biznesu. Jeśli nie ma potrzeby nie ma też sprzedaży – i to niezależnie od tego, czy znajdziesz wybitnych handlowców (a tym będzie trzeba dobrze zapłacić), czy będziesz próbować ułożyć to w inny sposób.
Świetny pomysł, zero klientów
Wielu przedsiębiorców przychodzi do mnie z energią i ekscytacją:
„Mam genialny koncept.” „Nikt tego jeszcze nie robi.” „To będzie hit.”
I bardzo często… naprawdę widzę potencjał, tylko że potencjał nie opłaca faktur.
Niedawno, mój klient – właściciel firmy usługowej, który chciał zainwestować ponad 100 000 zł w nowy sprzęt, by rozszerzyć ofertę, wszystko wyglądało logicznie, rozwój, nowe możliwości, większe przychody.
Po kilkunastu minutach rozmowy okazało się jednak, że:
-rynek jest już mocno nasycony (o czym co ciekawe mój klient racjonalnie wie),
-konkurencja walczy głównie ceną,
-technologia szybko tanieje,
-inwestycja nie daje więc realnej przewagi.
Czyli w praktyce dużo kosztów, mało sensu + efekt mody. Zadałam mu wtedy jedno pytanie:
„O co ostatnio pytali Cię klienci?”
I nagle pojawiła się zupełnie inna droga, usługa, na którą jest realne zapotrzebowanie. Bez wielkich kosztów, bez ryzyka, bez kredytu. Oczywiście będziemy ją testować, bo tu nie ma magicznej różdżki i od tego, że ktoś pyta, do tego, że kupi, też jest jakaś ścieżka. Niemniej chcę Ci powiedzieć, że to właśnie są te momenty, kiedy biznes zaczyna działać bez spiny. Kiedy inwestujesz racjonalnie, a jeśli chcesz poszaleć to inwestujesz na to 20% swoich zasobów a nie się zadłużasz bez potrzeby. Pewne rzeczy naprawdę można sprawdzić wcześnej.
Pomysł to nie firma
Bardzo często mylimy trzy rzeczy:
-pomysł,
-produkt,
-sprzedaż,
a to nie jest to samo. Możesz stworzyć świetny produkt i nikt go nie kupi. Możesz mieć przeciętną usługę i sprzedawać ją doskonale. Możesz mieć talent, wiedzę i doświadczenie… ale bez strategii dalej stać w miejscu, zgodnie z zasadą złotówka za pomysł, milion za wdrożenie.
Biznes nie nagradza najciekawszych idei. Biznes nagradza trafne decyzje i konsekwentne działanie.
Co ciekawe mam procesy doradcze z właścicielami kilku firm z branży edukacyjnej – szkoły tańca, przedszkole, szkoły zajęć dodatkowych. Prężne, rentowne, które w 100% stawiają na jakość. Tu naprawdę pracując długo z moimi klientami, wiem jakimi wartościami się kierują, ale i jak dobre produkty (ile inwestują w metodykę, pomoce, szkolenia), usługi mają – bo po pierwsze je poprawiamy, po drugie mam dostęp do ich zasobów. I szczerze mówię, że chętnie sama skorzystałabym z ich usług dla swoich dzieci.
No i widzę drugą stronę medalu – gdzie zarabia się na dużo mniejszej wartości (jeśli nie bylejakości) i emocjach. Moje córki w tym tygodniu przyszły z informacją, że potrzebują na jutro po 38 zł, bo była Pani, która da im książeczkę, mapę i tamagotchi (tak – wróciło z naszych czasów:) i będą brały udział w losowaniu gry. Prezentacja była tak ekscytująca, że skuteczność sprzedażowa z tego co wiem była 50% – przynajmniej w klasach moich córek. Co do etyki nie lubię takich działań, co do podejścia biznesowego chylę czoła, bo każdy kto umie oszacować wartość takich materiałów i potencjalną marżę – zauważy to.
Tu warto się zastanowić nad jakością a wartością – bo to nie to samo:)
Emocje są piękne, fakty są potrzebne.
Wielu właścicieli firm zakochuje się w swoich pomysłach, to naturalne. Włożyli w nie serce, marzenia, czas, a bywa i tak, że są znudzeni aktualnym biznesem i szukają nutki ekscytacji, ale emocjonalne przywiązanie do idei potrafi być kosztowne.
Widziałam firmy, które przez dwa lata rozwijały usługę, której nikt nie potrzebował. Słyszałam o przedsiębiorcach, którzy inwestowali oszczędności życia w coś, co rynek odrzucił po pierwszym miesiącu. Widziałam też osoby, które miały świetny potencjał, ale bały się ruszyć z prostą ofertą, bo czekały na „idealny moment” – a ten, umówmy się, nigdy nie następuje.
Jak to mawiał profesor Władysław Bartoszewski „a pewno nie wszystko, co warto, to się opłaca, ale jeszcze pewniej nie wszystko, co się opłaca, to jest w życiu coś warte”. A pamiętaj, że stawiając na robienie jednych rzeczy rezygnujesz z innych. Więc oprócz tego co chcesz warto zrobić matrycę co zyskujesz a co tracisz – także prywatnie (czas dla siebie, rodziny itp.)
Idealny moment nie istnieje, istnieją testy, rozmowy z klientami i pierwsze decyzje.
Najprostsza droga do wzrostu
Zamiast pytać:
„Co nowego mogę stworzyć?”
Zapytaj:
„Za co moi klienci już dziś chcą zapłacić?”
Ta zmiana perspektywy daje ogromną różnicę, bo wtedy:
-nie zgadujesz,
-nie inwestujesz w ciemno,
-nie zaczynasz od zera,
-budujesz na realnym popycie.
To właśnie często są najszybsze pieniądze w biznesie.
Wiem jestem realistką, ale jak to mówi Disney „my nie robimy filmów by zarabiać pieniądze, my zarabiamy pieniądze by móc robić więcej filmów.”
Na marginesie, w tygodniu po Świętach, mój klient, który „odbijał mi „życzenia świąteczne, wysłał zdjęcia swojego sprzętu, który kupił do swojej drugiej działalności z adnotacją, że „dziękuje, bo w końcu stworzył swoją firmę marzeń” W skrócie – pierwsza firma, którą układaliśmy zarabia na drugą firmę, która ma zarabiać, ale na razie jest w fazie testowania. W każdym razie, nowe inwestycje, nie położą rentowności mojego klienta i to jest w tym najważniejsze.
Żeby więc nie wyszło, ze stopuję moich klientów – nie, ja z nimi realizuję ich cele, ale je urealniam i pokazuję ryzyka, konsekwencje i prostsze drogi. To oni wybierają jednak, którą drogą chcą pójść i wiedzą, że i tak pomogę im tak, jak tylko będę mogła, szanując ich wybór:)
Nie potrzebujesz perfekcji na start
Na początku nie potrzebujesz:
-idealnej oferty,
-rozbudowanej strategii,
-wielkich inwestycji,
-perfekcyjnego logo i strony.
Potrzebujesz:
-jasnego celu,
-rozmów z klientami,
-testów,
-pierwszych wdrożeń,
-odwagi do działania.
Reszta przyjdzie później. Wiem, że moim klientom ulewa się, gdy ściągam ich do najniższych owoców, które możemy zebrać teraz, ale dzięki tej taktyce szybko mają środki na realizację i testowanie tych ambitniejszych rzeczy:)
Zresztą na marginesie to samo dotyczy zarządzania – na początek zamiast szukać narzędzi. i systemów, po prostu trzeba ustalić cele i rozmawiać z zespołem:) A moi klienci potwierdzą ile to u nich zmieniło.
Gdzie pomagam moim klientom?
Najczęściej właśnie tam, gdzie emocje mieszają się z decyzjami:
-gdy trudno ocenić, czy pomysł jest opłacalny,
-gdy firma stoi w miejscu mimo dużego wysiłku,
-gdy sprzedaż nie jest poukładana,
-gdy właściciel chce rosnąć, ale nie wie w którą stronę a ma wrażenie, że pracownicy w tym nie pomagają
-gdy potrzeba uporządkować procesy, zespół i strategię.
W pracy 1:1 pomagam spojrzeć na biznes chłodnym okiem — ale z ludzkim podejściem, bo ja mam naprawdę najlepszych klientów, za co jestem niesamowicie wdzięczna, bo tak samo jak ja im pomagam, mogę się od nich uczyć i z każdym procesem być lepsza w tym co robię. Czasem jedna dobra decyzja daje większy efekt niż rok ciężkiej pracy w złym kierunku. A my jakoś tak mam wrażenie, że lubimy pracować ciężko – tylko, że może nie zawsze trzeba i warto się schylić po to co jest blisko.
Pytania do refleksji
Zanim wejdziesz w kolejny pomysł, zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie:
- Czy ktoś naprawdę tego dziś szuka?
- Jak mogę to przetestować małym kosztem?
- Co moi obecni klienci już teraz chcą kupić?
- Czy umiem to sprzedać — czy tylko stworzyć?
- Co jest dziś moim „nisko wiszącym owocem”?
W biznesie nie chodzi o to, by monetyzować wszystko, chodzi o to, by zarabiać na właściwych rzeczach, we właściwym czasie, we właściwy sposób.
A jeśli czujesz, że stoisz na rozdrożu, masz wiele pomysłów i nie wiesz, który naprawdę ma sens — odezwij się do mnie, czasem jedna rozmowa potrafi oszczędzić miesiące frustracji i tysiące złotych.
Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi artykułami i materiałami wideo – zapisz się na mój newsletter na mojej stronie https://www.monikaskrodzka.pl/ . Zawsze jeśli nie spełni Twoich oczekiwań, możesz się wypisać:)
Zapraszam też na indywidualne konsultacje i warsztaty🙂